czwartek, 9 kwietnia 2020

Krótkie wyjaśnienie do filmu o antropologii dla rekonstruktorów

Dla tych, którzy przegapili materiał. Zapraszam!
https://www.youtube.com/watch?v=N8gJbyhAW8Y



Errata. W komentarzach pod moim poprzednim filmem o antropologii kulturowej w rekonstrukcji historycznej pojawiły się opinie, że za słabo zobrazowałem poszczególne koncepcje, stąd koniecznym wydaje mi się ich rozszerzenie. Będą to przykłady do poszczególnych przytaczanych przeze mnie teorii, które pozwolą Wam lepiej się w nich odnaleźć.

Na wstępie chciałbym przybliżyć lustro antropologiczne. Wiem, że moje wyjaśnienie i przedstawienie tej koncepcji to trochę bardziej rozbudowana wersja popularnego w rekonstrukcji wczesnego średniowiecza powiedzonka: „Głupi nie byli". Najczęściej służy ono usprawiedliwieniu używania przez rekonów nawet i współczesnych nam przedmiotów. Z tego właśnie powodu jest to bardzo deprecjonowane podejście; choć właściwie, jakby się zastanowić, skoro ówcześni ludzie byli w stanie stworzyć państwa, okręty, którymi przepływali morza, czy budynki, które stoją po dziś dzień, to nie mogli „być (aż) tacy głupi". Oczywiście, mieli mniejszy zasób wiedzy. Nie umieli policzyć obciążeń przy stawianiu budynków, a przynajmniej nic o tym nie wiemy. Niemniej, nie można im odmówić jakiejś dozy sprytu i zdolności do wyciągania wniosków z doświadczeń, która charakteryzuje i nas współcześnie.

Z kolei dyfuzję kulturową można podeprzeć całą masą znalezisk, o które toczą się raz za razem żywe debaty na wyjazdach historycznych, na których bywam. Najczęściej są to znaleziska z dużych ośrodków handlu, jak Birka, Hedeby czy Wolin. Jednak azjatyckie jedwabie, kaftany lub charakterystyczne dla terenów Rusi pasy z bocznym zapięciem, które są znajdowane na terenie Skandynawii, świadczą najdobitniej (przynajmniej) o kontakcie międzykulturowym, jaki zachodził pomiędzy ludami.

Tutaj, jak i w pierwszy moim filmie, ważna jest dla mnie perspektywa indywidualna na jednostkę, a wręcz psychologiczne do niej podejście, dlatego wspomnę po raz kolejny o glokalizacji. Normy kulturowe ścierają się i mieszają. Według części badaczy skandynawski mit o Ragnaroku, czyli o końcu świata, został stworzony jako odpowiedź na chrześcijańską apokalipsę. Oczywiście ja osobiście nie trafiłem na pisane źródła ze Skandynawii wcześniejsze niż z XIII w. i większość z nich jest autorstwa Snorriego Sturlusona, ale też nie do końca o to mi chodziło w materiale. Zależało mi, aby pokazać, że jednostki refleksyjnie podchodzą do kultury i często bardzo racjonalnie dobierają dla siebie normy kulturowe. Tak jak zmienia zwyczaje ktoś, kto wyjeżdża do pracy za granicę w dzisiejszych czasach, tak i wtedy handlarze czy członkowie gwardii wareskiej w momencie konfrontacji z inną – „obcą" kulturą, przeglądali się w niej jak w lustrze i nieświadomie przejawiali jedno z czterech zachowań glokalizacyjnych.

A to nie mogłoby się stać, gdyby wszystkie kultury były takie same. Stąd ważna jest także w mojej opinii wspominana niejednokrotnie krytyka kulturowa. Żadna wymiana kulturowa nie mogła by mieć miejsca, gdyby na całym świecie panowała jedna i identyczna wersja kultury. A już fakt, że mały przedmiot, który przywraca ołówek do stanu używalności, przez jednych nazywany jest temperówką, przez innych strugaczką, zastrugaczką, czy nawet i ostrzytkiem, jest różnicą kulturową. Czy dużą, czy małą, to nieistotne. Ważne jest, żebyśmy pamiętali, że nasza kultura jest osadzona w kulturach naszych przodków i jest jednocześnie jednym z filarów kultury naszych potomków.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz